O autorze
Iwona D. Bartczak jest dziennikarzem, publicystą, menedżerem, twórcą klubów biznesowych, animatorem społeczności dyskutujących na ważne współczesne tematy ekonomiczne, biznesowe, społeczne, egzystencjalne. Ukończyła Uniwersytet Warszawski. Do 2005 roku pracowała najpierw jako dziennikarz Więzi, Tygodnika Powszechnego, Życia Warszawy, potem jako redaktor tygodnika Computerworld, a następnie jako redaktor naczelny magazynów CFO Magazyn Finansistów i CIO Magazyn Dyrektorów IT. Od 2006 roku jest partnerem zarządzający w wydawnictwie Business Dialog i redaktorem naczelnym serwisu www.businessdialog.pl . Jest twórcą i szefową m.in. Klubu Dyrektorów Finansowych „Dialog”oraz think tanku i bloga dotyczącego nowych modeli biznesu Lepszy Biznes. Wchodzi w skład kapituły i jury Konkursu Dyrektor Finansowy Roku. Jest współzałożycielem i prezesem Spółdzielni Fabryka i3 www.fi3.pl, społeczności inicjującej innowacyjne projekty biznesowe, wartościowe rynkowo i społecznie.

Czy powinniśmy oczekiwać czegoś więcej od audytu? - zdaniem CFO

Znamienna jest zmiana tytułu tego postu w stosunku do tytułu lipcowego spotkania w Klubie Dyrektorów Finansowych "Dialog" w Katowicach . Spotkanie zatytułowaliśmy: Czego więcej powinniśmy spodziewać się po audycie? Sugerując, że audytorzy dodając do tradycyjnego audytu analitykę z zastosowaniem Machine Learning i Big Data, dadzą zarządom firm prawdziwe poczucie bezpieczeństwa.

Spotkanie - jak widać - zasiało w nas pytanie, czy to właśnie od audytu powinniśmy oczekiwać tego, czego teraz pilnie potrzebujemy w firmach, szczególnie będąc w zarządach tych firm: lepszego zarządzania ryzykami podatkowymi i finansowymi.



Ale od początku. Skąd się wziął pomysł na audyt+? Ano, z wielkiej dyskusji w serwisie społecznościowym Business Dialog http://www.businessdialog.pl, zapoczątkowanej przez Jarosłąwa Stefaniaka, szefa części audytowej Instytutu Studiów Podatkowych Witolda Modzelewskiego postem o tym, czy można stworzyć system połączonych "czujników" stale monitorujących finanse i rachunkowość firmy (coś na podobieństwo Internetu Rzeczy) tak, aby na czas można było wykryć anomalie, ryzyka, szanse i reagować. Było to marzenie audytora, jak uczynić rutynowy audyt stałą praktyką, a nie jedynie doraźnym badaniem sprawozdania finansowego, raz na rok przeprowadzanym, czyli wtedy, gdy już nic nie można zrobić ani z nim, ani z tym co zawiera.

Do dyskusji włączyli się eksperci z zespołu Data Science w Fabryki i3, usługowego i innowacyjnego ramienia Klubu Dyrektorów Finansowych "Dialog", jak najbardziej wspierając pomysł wzbogacenia audytu analityką, wykonywaną narzędziami Big Data. A na koniec wszystkie wątki złożył w pewną koncepcję Bartosz Radziszewski, członek zarządu w Fabryce i3 i doświadczony CFO w kilku firmach wcześniej. I tę koncepcję przedstawiliśmy 12.07 pod dyskusję dyrektorom w Katowicach. Bartosz poprowadził tę rozmowę.

Czy to mogłoby tak działać?


Audyt jest rozprawką o rzeczach minionych. Czy wykorzystując technologie analityczne, można pracę audytora wzbogacić, a zarządom firm dać wartość stałego monitorowania ryzyk podatkowych i finansowych? Czy mogłoby to wyglądać następująco:

- Przed rozpoczęciem prac przez Biegłego Rewidenta zewnętrzny doradca, działający niezależnie od Biegłego, wykonuje wielowymiarową analizę danych, określa główne zagrożenia i dokonuje ich wstępnej kwantyfikacji. Celem takiej pogłębionej analizy jest nie tylko rozpoznanie ryzyk, co jest standardowym elementem badania sprawozdań finansowych, ale również wskazanie nieefektywnych procesów w firmie oraz ukrytych zagrożeń, których biegły rewident nie jest w stanie zidentyfikować bez zbadania różnych powiązań i kwalifikacji tych samych zdarzeń w zależności od procesu i ich celu.

- Firma przekazuje wyniki tej analizy Biegłemu Rewidentowi jako wyniki kontroli wewnętrznej. Biegły Rewident wykonując prace zgodnie z procedurami MSB uwzględnia wyniki prac doradcy, co pozwala mu na głębszą analizę i lepsze poznanie badanego przedsiębiorstwa. Znajdzie to swoje odzwierciedlenie po audycie we wnioskach do Zarządu.

- Wnioski Biegłego firma przekazuje ponownie doradcy analitycznemu w celu parametryzacji i zbudowanych stałych narzędzi analitycznych, wykorzystujących Machine Learning (czyli samouczące się algorytmy), które będą mogły służyć już bieżącemu monitorowaniu najistotniejszych zdefiniowanych ryzyk.


Czy to dobry pomysł?

Generalny wniosek z dyskusji był taki, że rzeczywiście zarządy firm potrzebują sprawnych narzędzi do bieżącego monitorowania ryzyk podatkowych i finansowych. Są takie narzędzia, ale ponieważ rzeczywistość biznesowa jest coraz bardziej skomplikowana a prawo wcale nie staje się prostsze, wymagania dla takich narzędzi rosną. A nowe technologie, takie jak Machine Learning dają szansę, aby rzeczywiście były one lepsze i rzeczywiście zwiększały bezpieczeństwo zarządów.

Jednak taki samouczący się system monitorowania ryzyk finansowych i podatkowych raczej nie powinien nazywać się "audyt" ani nawet "audyt plus". Bowiem chodzi nie o kontrolę czegoś co się zdarzyło, lecz o ostrzeganie przed tym, co się może zdarzyć i to na tyle wcześnie, żeby zarząd mógł zareagować i zlikwidować zagrożenie.

Dyrektorzy w Katowicach raczej nie spodziewali się przełomu w samym audycie, wskazywali, że niektóre procesy w nim są już zautomatyzowane, mówili o tym, że spadające wynagrodzenie za audyt nie będą sprzyjały ponoszeniu dodatkowych kosztów przez audytora na narzędzia pomagające mu w audycie. No, chyba że znacząco oszczędzałyby mu czas.

Natomiast trafia do nich argument, że dla samych audytorów bardzo cenny jest kontakt z takimi narzędziami i praca na analizach przygotowanych przez analityków nowej generacji, właśnie posługujących się Big Data czy Machine Learning. Daje im szansę rozwoju zawodowego, zdobycia nowych kwalifikacji i w przyszłości - gdy audyt zostanie całkowicie zautomatyzowany - kontynuowania kariery w innnych rolach.

Zgodziliśmy się także co do tego, że we współczesnym świecie liczba elementów generujących ryzyka zwiększa się z każdą chwilą. Żaden przepis czy procedura, napisana dziś, jutro nie będzie spełniać wymogów. Nie spełniając wymogów, nie spowoduje ograniczenia ryzyk. Jak zaznaczył Bartosz Radziszewski, potrzebny jest system otwarty na nowe źródła danych i informacji. Aby taki system kontroli wewnętrznej mógł wykonywać swoje zadania winien być zautomatyzowany, uczący się, stale monitorowany, poddawany bieżącej analizie oraz ocenie i ciągłym poprawkom. System powinien być oparty o nowoczesne narzędzia m.in. BigData i Machine Learning, które większość operacji automatyzują i same dostosowują mechanizmy kontroli wewnętrznej oraz procedury do zmieniających się potrzeb.

Podsumowując, dyrektorzy z którymi spotkaliśmy się, są bardzo zainteresowani narzędziem zmniejszającym ich ryzyka, natomiast nie do końca rozumieją powiązanie z audytem i też innowacyjne ambicje biegłych. Sygnalizuje to potrzebę intensywniejszego dialogu między dyrektorami finansowymi i biegłymi.

Spotkania i z dyrektorami finansowymi, i w środowisku audytorów będą kontynuowane. Poza tym wszystkich zainteresowanych tematem, zapraszamy do komentowania poniżej lub pisania na info@fi3.pl
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...